Rozdział 12
Kiedy przebudzenie?

Otrzymałem dziś list od mężczyzny,
który słyszał, jak obalałem błędy antynomizmu w naszej
audycji radiowej. Powiedział, że jest to jego pierwszy list od
dwunastu lat. Wyznał, że jest homoseksualistą, przez długi
czas racjonalizował to, bo skoro czynił dobre uczynki i wierzył
w coś o Jezusie to, wydawało mu się, że był
bezpieczny. Usłyszał, jak mówiłem o Bożej łasce ku
przemianie dostępnej dla grzeszników, w tym homoseksualistów,
słyszał jak cytowałem wersety, które głoszą, że żaden homoseksualista nie odziedziczy Królestwa
Bożego. Zdając sobie sprawę ze swej martwej wiary, która
prowadziła go do piekła, pokutował. Napisał, aby
powiedzieć mi, że nie jest już homoseksualistą,
cytując swoją parafrazę pierwszych kilku słów z Pierwszego
Listu do Koryntian (6:11) wielkimi
literami: „A NIETKÓRZY Z NAS TAKIMI BYLI”. Został zbawiony przez
łaskę Bożą i przemieniony.
Gdyby antynomizm nadal rządził jego życiem,
nadal trwałby w homoseksualizmie z perspektywą spędzenia
wieczności w piekle. Lecz, chwała niech będzie Bożej
łasce, usłyszał prawdę i uwierzył jej. Jak
obiecał Jezus w Ewangelii Jana (8:32) – prawda go uwolniła.
Uwolniony od
posłuszeństwa?
Prawdopodobnie nie ma w Biblii wersetu częściej
błędnie używanego przez antynomian od wersetu z Ewangelii Jana
(8:32). Mówią oni o tym, jak to prawda wyzwala nas od tego, co
nazywają „legalistycznymi więzami”, a co Biblia nazywa
posłuszeństwem wyraźnym Bożym przykazaniom. Gdy Jezus
mówił o prawdzie, która uwalnia, wyraźnie chodziło mu o wolność
od grzechu:
Mówił więc Jezus do Żydów,
którzy uwierzyli w Niego: Jeżeli wytrwacie w słowie moim, prawdziwie
uczniami moimi będziecie i poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi. Odpowiedzieli mu: Jesteśmy potomstwem Abrahama i nigdy nie
byliśmy u nikogo w niewoli. Jakże możesz mówić:
Wyswobodzeni będziecie? Jezus im odpowiedział: naprawdę,
zaprawdę, powiadam wam, każdy,
kto grzeszy, jest niewolnikiem grzechu. A niewolnik nie pozostaje w domu na
zawsze, lecz syn pozostaje na zawsze. Jeśli
więc Syn was wyswobodzi, prawdziwie wolnymi będziecie (J 8:31-36,
podkreślenia dodano).
Jest to przesłanie o Bożej łasce ku
przemianie, to jest Ewangelia. Jezus przebacza i uwalnia spod panowania grzechu
ludzi, którzy wierzą w niego. Ci, którzy naprawdę uwierzyli w Niego,
będą trwać w Jego słowie, dowodząc sobie samym,
że są Jego uczniami.
Diabelskie
przebudzenie
Naprawdę jest to ciemna godzina. Nasz świat jest
podobny do towarowego pociągu, w którym zepsuły się hamulce i
coraz bardziej nabiera prędkości. Jak długo może to
trwać zanim się wykolei? Jak możemy potępiać
niszczejący duchowy stan narodów, podczas gdy równocześnie oferujemy
Ewangelię pozbawioną przemieniającej mocy, Ewangelię, która
stała się zwykłą przykrywką dla grzechu? Jak
możemy liczyć na przebudzenie, gdy Boża łaska została
zamieniona na rozpustę? Dopóki naszym celem jest zapełnianie
ławek, co często nazywane jest „wzrostem Kościoła”, a nie
czynienie uczniów, nie będzie prawdziwego przebudzenia. Dopóki pastorzy i
ewangeliści bardziej chcą się podobać ludziom, a nie Bogu,
nie będzie prawdziwego przebudzenia. Dopóki Kościół nie odkryje
biblijnej Ewangelii, dopóki nie będzie cechował się
świętością, która daleko odstaje od świata, nie
będzie prawdziwego przebudzenia. Do tego czasu jedynym przebudzeniem,
będzie dalsze trwanie obecnego diabelskiego przebudzenia, napędzanego
fałszywą łaską, fałszywą wiarą i
fałszywym zbawieniem. Jego ewangeliści, pod sztandarem wolności,
nadal będą wylewać jego pierwsze kłamstwo w druku, przez
chrześcijańskie radio i telewizję, i z kościelnych
kazalnic, głosząc: „Idźcie i grzeszcie. Nie umrzecie”.
Naprawdę to bardzo ciemna godzina. Tłumy
popularnych nauczycieli twierdzą, że jeśli ktoś
wierzył w Jezusa choćby tylko przez dziesięć sekund w
życiu, to nawet jeśli porzuci wiarę i wróci do życia w
grzechu, jest zbawiony i na zawsze bezpieczny. Wyobraź sobie, taką
wyimaginowaną osobę – jako prostytutka czy seryjny
gwałciciel, może w chwili śmierci grzeszyć
właśnie w ten sposób i nadal pójść do nieba. Cała
strata, jaką poniesie, to pewne niebiańskie nagrody, które
mógłby zarobić, gdyby był lepszym chrześcijaninem! Czy nie
jest to zamienianie Bożej łaski w rozpustę? Czy takie nauczanie
poprzedza przebudzenie? A jednak Biblia głosi:
Prawdziwa to mowa:
Jeśli bowiem z
nim umarliśmy, z nim też żyć będziemy;
jeśli
z nim wytrwamy, z nim też królować
będziemy;
jeśli
się go zaprzemy, i On się nas zaprze;
jeśli my nie
dochowujemy wiary, On pozostaje wierny, albowiem
samego siebie zaprzeć się nie może (2Tm 2:11-13,
podkreślenia dodano).
Jak
ten wers jest interpretowany przez współczesnych fałszywych
nauczycieli łaski? Ignorując i wykrzywiając trzy wersy,
trzymają się czwartego, aby udowodnić swój punkt widzenia:
„Nawet jeśli my nie jesteśmy wierni, odrzucając swoją
wiarę – mówią – On pozostaje wierny, aby nas
zbawić”. Czy takie jest rzeczywiste znaczenie? Absolutnie nie.
Czego uczy Drugi
List do Tymoteusza (2:11-13)?
Najpierw Paweł pisze, że „jeśli z Nim
umarliśmy, z Nim też żyć będziemy”. Życie z Nim
jest uzależnione od śmierci z Nim. Pismo naucza, że wszyscy,
którzy naprawdę wierzą w Jezusa umarli i zostali ożywieni w
Chrystusie. Jest to nowe narodzenie, odnowienie przez Ducha Świętego,
radykalna zmiana.
Po drugie, pisze: „jeśli z nim wytrwamy, z Nim
też królować będziemy”. Paweł nie obiecuje jakiejś specjalnej nagrody w postaci
przyszłych rządów specjalnej grupy chrześcijan, którzy wytrwają, a raczej obiecuje to, co czeka
każdego wierzącego, którego wiara wytrwa. Pismo uczy, że
królować z Chrystusem nie będzie wybrana grupa chrześcijan, lecz wszyscy, którzy zostali nabyci Jego
krwią:
I zaśpiewali
nową pieśń tej treści: Godzien jesteś wziąć
księgę i zdjąć jej pieczęcie, ponieważ
zostałeś zabity i odkupiłeś
dla Boga krwią swoją ludzi z każdego plemienia i języka, i
ludu, i narodu, i
uczyniłeś z nich dla Boga naszego ród królewski i kapłanów, i
będą królować na ziemi (Obj 5:9-10,
podkreślenia dodano, zob. również Obj 20:6; 22:3-5).
Wierzący,
którzy wytrwają w prawdziwej wierze mają obietnicę królowania z
Jezusem. Musimy trwać w wierze, aby na końcu dostąpić
zbawienia, a jeśli wytrwamy, będziemy rządzić z Jezusem.
Po trzecie, Paweł ostrzega przed nie wytrwaniem: „Jeśli się go zaprzemy, i On się nas
zaprze”. Jest to bezpośredni cytat słów Jezusa, który
powiedział:
Każdego więc, który mię wyzna przed
ludźmi, i Ja wyznam przed Ojcem moim, który jest w niebie; ale tego, kto by się mnie zaparł przed
ludźmi, i Ja się zaprę przed Ojcem moim, który jest w niebie (Mt 10:32-33, podkreślenia dodano).
Niewątpliwie Jezus obiecuje, że jeśli my
się Go wyrzekniemy, to On wyrzeknie się nas. Jest to ostrzeżenie
skierowane do każdego, kto zastanawia się nad porzuceniem swej wiary
pod presją tego, co inni powiedzą czy zrobią. Czy ludzie,
których Jezus wyrzeknie się przed Ojcem zostaną wpuszczeni do nieba?
Jeśli my wyrzekniemy się Jezusa, mówiąc wobec innych: „Nie znam
Go” i Jezus wyrzeknie się nas przed Ojcem, mówiąc: „Nie znam go”,
zostaniemy zbawieni? Odpowiedź jest oczywista.
W końcu
Paweł pisze: „jeśli my nie dochowujemy wiary, On pozostaje wierny,
albowiem samego siebie zaprzeć się nie może”. Jest to dalsza
część tego, co powiedział na temat zaparcia się
Jezusa. Nawet jeśli my nie możemy dotrzymać naszej obietnicy
trwania przy Nim, Jezus zawsze dotrzymuje swoich obietnic. Obiecał wyrzec
się tych, którzy się Jego wyrzekną i to zrobi. (Oczywiście,
jeśli wrócimy w pokucie i wierze, On dotrzyma swej obietnicy i przyjmie
nas z powrotem).
Zwróć uwagę na to, że Paweł nie
napisał w czwartej deklaracji: „jeśli my nie dochowujemy wiary i
wyprzemy się go, On pozostaje wierny i nie odrzuci nas”. To byłoby
całkowitym zaprzeczeniem tego, co Jezus powiedział w trzecim zdaniu!
Nie, Bóg jest wierny nawet wtedy, gdy ludzie nie są.
On zawsze dotrzymuje swoich obietnic oraz gróźb. Zastanów się
nad tym, co Mojżesz i Jozue powiedzieli na temat wierności
Bożej:
A tak wiedz, że
Pan, Bóg twój, jest Bogiem, Bogiem wiernym, który do tysiącznego pokolenia
dochowuje przymierza i okazuje łaskę tym, którzy go miłują
i strzegą jego przykazań. Lecz
sam odpłaca tym, którzy go nienawidzą, aby ich wytracić. Nie zwleka, ale odpłaca temu samemu,
kto go nienawidzi (Pwt 7:9-10, podkreślenia
dodano).
A jak wypełniło się wam każde dobre
słowo, jakie wypowiedział do was Pan, Bóg wasz, tak wypełni Pan
nad wami każde złe słowo, aż was wygubi z tej dobrej ziemi,
którą dał wam Pan, Bóg wasz (Joz 23:15,
podkreślenia dodano).
Mając
to w pamięci, zastanówmy się, jak pewien bardzo popularny nauczyciel
antynomizmu, którego nazwisko jest sławne w chrześcijańskich
kręgach interpretuje fragment z Drugiego Listu do Tymoteusza (2:11-13):
Jak
Ojciec uzna i przyjmie wiernych, tak niewierni stracą Jego szczególne
uznanie i aprobatę… Niewierny wierzący nie otrzyma specjalnego
miejsca w Królestwie Chrystusa, które otrzymają ci, którzy będą
mieli więcej szczęścia i zostaną dopuszczeni do królowania
w Nim... Znaczenie słów
apostoła jest oczywiste, nawet jeśli wierzący przestanie
być wierzącym, co będzie widoczne, jego zbawienie nie jest
zagrożone. Chrystus będzie wierny (podkreślenia dodano).
Czy musimy pytać o to dlaczego nie ma przebudzenia w
naszym kraju, gdy Kościół gładko przełyka nauczanie, które
zaprzecza jasnemu przesłaniu Pisma? Boże święte
przesłanie zostało poddane edycji, ograbione ze wszystkiego, co może
doprowadzić człowieka do pokuty z grzechu i pójścia za Jezusem
Chrystusem. Ludzie, którzy nie wierzą w Jezusa mogą teraz
iść do nieba, pewnie. Można być ateistą,
buddystą, muzułmaninem czy czcicielem szatana i iść do
nieba, o ile wyznało się werbalnie wiarę w Jezusa choćby
przez kilka sekund w życiu. A to kłamstwo jest propagowane przez
niektórych najbardziej znanych ewangelicznych nauczycieli Ameryki.
Co
teraz?
Jeśli
nie rozumiałeś prawdziwej Ewangelii przed czytaniem tej
książki, z pewnością teraz rozumiesz. Być może
przebudzenie zacznie się w twoim życiu, a jakie może być
największe przebudzenie jak nie to, gdy kilka jednostek zostanie
osobiście przebudzonych. Możesz dzielić się tym, co wiesz i
powinieneś to robić. Podobnie jak ja masz święte zobowiązanie
do głoszenia prawdy bez względu na koszty. Głosimy
przesłanie, które głosił Jezus, Juda, Piotr, Paweł, Jakub i
Jan jak też miliony prawdziwych i wiernych wierzących przed nami.
"Nie wstydźmy się ewangelii, która jest mocą Boża ku
zbawieniu każdemu, kto wierzy" (Rz 1:16).
Czy
będzie prawdziwe przebudzenie? Tak, w życiu każdego, kto
usłyszy i przyjmie prawdziwą ewangelię. Te prawdziwie
przebudzone jednostki będą modlić się i działać,
aby inni mogli brać udział w ich radości. Pamiętając o
tym, zakończę przypowieścią, którą Pan mi dał i
która napełnia mnie nadzieją.
Przypowieść o przebudzeniu...
Kiedyś, gdy modliłem się i
pościłem o przebudzenie i działania Ducha Świętego,
otrzymałem objawienie, które pozwoliło mi zrozumieć, co się
dzieje i co się będzie działo w Kościele. Nie była to
wizja, którą widziałem oczyma, lecz objawienie, które zobaczyłem
w sercu. Powiem jeszcze, że nie należę do tych, którzy są
oddani wizjom i był to pierwszy raz, kiedy coś takiego
przydarzyło mi się. Opiszę, co widziałem w tym objawieniu.
Po
pierwsze, zobaczyłem tłumy ludzi. Niektóre tłumy były
bardzo duże, inne średniej wielkości, a jeszcze inne
całkiem nieduże. Największa grupa obejmowała tysiące
ludzi, a najmniejsza garstkę. Ponieważ było bardzo zimno członkowie
każdej grupy trzymali się razem, aby było im cieplej. Wszyscy
drżeli, a gdy ktoś mówił, widać było oddech.
Dodatkowo
większość w tłumie była brudna, jedni bardziej inni
mniej. Niektórzy wyglądali jak pracownicy kopalni, pokryci od stóp do
głów sadzą. Smród od nich rozchodził się jak ze
śmietnika. Inni nie byli aż tak brudni, lecz większości
bardzo było potrzebne mycie. Te ludzkie masy stały u podstawy
ogromnej tamy utrzymującej potężny zbiornik wodny. Tama
miała setki metrów wzwyż i rozciągała się w obu
kierunkach tak daleko jak sięgał wzrok.
Równie ogromny był zbiornik wodny.
Przyglądając się bliżej tamie zauważyłem, że
była zbudowana z cegieł. Na każdej wypisane były słowa
i kiedy zacząłem czytać z pojedynczych cegieł, zauważyłem,
coś wspólnego: na każdej cegle był wypisany jeden grzech. Na
przykład na jednej cegle było napisane "plotka", a na innej
"pożądliwość". Pod każdym grzechem było
napisane również czyjeś nazwisko. Jeśli, na przykład, na
cegle jest napisane "kłamca" pod spodem widniało "John
Doe". Wiele cegieł było opisanych tym samym grzechem a nazwiska
wielu osób znajdowały się na kilku cegłach.
Patrzyłem na tłumy brudnych, drżących
ludzi. Większość z nich stała, lecz od czasu do czasu
ktoś z tłumu klękał lub padał na twarz, zaczynał
płakać, wyznając grzechy i prosząc Boga o oczyszczenie go.
Wtedy jakaś cegła ze ściany wylatywała pod ciśnieniem
wody z tyłu, rozpadała się w drobny pył i znikała.
Woda, która wytryskała z dziury pozostałej po niej kierowała
się w stronę klęczącej osoby, obmywając ją z
brudu. Kilka razy (czy może nawet wiele razy) cegły wyskakiwały
z tamy czy to równocześnie, czy w jakichś odstępach czasu
podczas gdy ktoś klęczał i modlił się. W tych
przypadkach strumień, który wytryskał z dziur zostawionych w tamie,
spadał na tego człowieka z wielką siłą tak, że
przemiana wyglądu osoby była ogromna. Niektórzy z tych najbardziej
zabrudzonych w krótkiej chwili stawali się jednymi z najczystszych.
Odkryłem również, że woda wydostająca
się z dziur po cegłach była ciepła. Gdy wylewała
się na klęczącą osobę nie tylko oczyszczała go,
lecz również głęboko zagrzewała. Ludzie, gdy zostali
oczyszczeni, śmiali się i radowali, śpiewali pieśni
chwały. Reakcje obserwujących to ludzi z tłumu były
różne, niejednokrotnie ci, którzy stali blisko, odsuwali się, aby nie
ulec zamoczeniu. W jednym przypadku cała grupa cofnęła się
tak daleko, że klęczący pozostał całkiem sam w tym
ciepłym wodospadzie.
Niemniej, równie często, również inni
klękali, wyznając swoje grzechy. I ponownie, z tamy wylatywała
cegła, wytryskała woda, oczyszczając i ogrzewając ich.
W jednym przypadku znaczna większość ludzi stojących w grupie, jedna po drugiej, klękała lub
pochylała się, płacząc za swoje grzechy. Siła wielu
strumieni wody, które połączyły się i spadły na nich
była bardzo duża, przynosząc wspaniałe
błogosławieństwo, potężne namaszczenie i wiele darów. Niemniej,
w żadnym przypadku nie widziałem takiej grupy, w której wszyscy
uklękli.
Zdarzało się też tak, że z grupy, w
której sporo osób klęczało odchodzili inni, aby
przyłączyć się do grupy, w której większość
stała. Widziałem też kilka razy, że ktoś
klękał tylko dlatego, że sporo innych klęczało. Kiedy
jednak taka osoba klękała, żadna cegła nie była
usuwana z tamy, woda nie wydostawała się, a taki człowiek
pozostawał brudny i zimny.
Gdy patrzyłem na te tłumy ludzi byłem
świadkiem jeszcze dwóch rzeczy:
Czasami ktoś z tłumy spoglądał w
górę tamy i dostrzegał cegłę ze swoim nazwiskiem. Ze
skrępowaniem wspinał się na ścianę tamy do tej
cegły i starał się wyciągnąć ją z tego
miejsca własnymi rękami. Nikomu się to nie udało, ponieważ
nie było to możliwe. Czasami widziałem kogoś, kto
klęczał przez pewien czas, po czym wstawał. Wtedy natychmiast
stawał się trochę brudny, a siła wodospadu nad nim
malała. Gdy zaczynał pokazywać palcem na tych, którzy nie
uklękli, pysznie krytykując ich, woda przestawała się
lać i znów był brudny. Niemniej, większość z
klęczących mówiło w miłości do stojących obok:
"Ach, jest tak wspaniale pod
tym ciepłym strumieniem! Możecie zostać obmyci z brudu!
Proszę, może przyłączycie się do mnie?".
Pozwólcie, że powiem wam o pewnych szczególnych
grzechach, które były zapisane na cegłach. Na jednej z nich było
napisane: "strach przed człowiekiem". Gdy to zobaczyłem,
natychmiast zdałem sobie sprawę z własnej winy przed Bogiem i
prosiłem o przebaczenie i Łaskę, abym nie bał się
nikogo prócz Niego.
Zobaczyłem, jako pastor, liczne cegły, które
należały do ludzi z mojego zboru. Było tam wypisanych dużo
tych samych grzechów, jak "przyjaciel świata",
"letni", "osądzający", "bałwochwalca",
co oznacza, że inne rzeczy stają się ważniejsze od Boga.
Sporo ludzi jest bardziej podekscytowanych swymi pasjami i przyjemnościami
niż Bogiem.
Były
cegły, na których były wypisane następujące grzechy:
"niemoralność", co obejmuje nie tylko cudzołóstwo,
lecz również utrzymywanie niemoralnych myśli, „zabawia się
oglądaniem w TV ludzi robiących niemoralne rzeczy",
"ogląda internetową pornografię", "rozmyśla
nad homoseksualnymi zachowaniami", czy "seksualnie aktywny nastolatek".
I dalej: "zgorzknienie przeciwko komuś innemu", "złe
traktowanie żony", "złe mówienie o braciach",
"miłość do pieniędzy", "umiłowanie
przyjemności", "nic go nie obchodzi oprócz siebie",
"przyjmuje zapłatę pod stołem, aby uniknąć
podatków", "rozrzutny sługa", "wykorzystuje Boże
pieniądze do popierania tego, czego Bóg nienawidzi", "nie
troszczy się o innych", "nawet nie płaci
dziesięciny", a wokół nich inne cegły, na których
widniały różne usprawiedliwienia tych grzechów. Były też
napisy: "nieprzyzwoity", "zawsze uważa, że ma
rację", "nie poddana mężowi" i wiele takich cegieł,
na których było napisane: "Nie obchodzą go ci, którzy nigdy nie
słyszeli Ewangelii", „plotka", "oszczerstwo",
"wynalazca błędów", "używa obraźliwej
mowy", "bezwartościowa religia, nie trzyma języka za
zębami". Na jednej cegle było napisane: "Nie wspiera
małych dzieci z poprzedniego małżeństwa". Były
też: "nie czci rodziców", "rzadko dotrzymuje
obietnic", "słucha muzyki, która wynosi to, czego Bóg
nienawidzi", "pełen niewiary", "nieczyste zwyczaje i
uzależnienia", "pobłaża sobie", "brak
modlitwy", "unika zgromadzenia Kościoła" i "nie
pragnie czytać Bożego Słowa". Liczne były "nie
wychowuje dzieci w posłuszeństwie dla Pana".
Było
jeszcze dużo innych, których nie wymieniłem, lecz wszystkie
znajdują się w Biblii. Jak wszyscy twierdzimy, wierzymy, że Biblia
jest Słowem Bożym. Na niektórych cegłach było nawet
napisane: "przekręca Pismo, aby nabierało znaczenia, którego nie
ma" i "zmienia przykazania tak, aby pasowały do jego stylu
życia".
Cement, który spajał cegły również był
opisany, symbolizując cztery grzechy utrzymujące wszystkie
pozostałe na swoim miejscu. Były to: "pycha",
"obłuda", "brak miłości do Boga, lub
"mała miłość" oraz "grzechy pasterzy".
Zanim inne grzechy mogły zostać usunięte najpierw trzeba
było osłabić te. Pycha powstrzymuje nas przed przyznaniem
się do naszych grzechów. Obłuda, czyli inne zachowanie w
Kościele, a inne poza, musi zostać wyznana. Wszystkie są
symptomami jednego większego – braku miłości do Boga lub
małej miłości. Gdybyśmy kochali Boga z całego serca,
całej duszy i ze wszystkich sił, służylibyśmy Mu i
byli posłuszni z pasją. Jezus powiedział: "Jeśli mnie
miłujecie, przykazań moich przestrzegać będziecie" (J
14:15). W końcu, jeśli przywódcy w Kościele pokazują
zły przykład, ich uczniowie mają wymówkę, aby trzymać
się swych grzechów.
Wróćmy do tłumów ludzi. Gdy tak patrzyłem,
czasami ktoś ze stojących pokazywał palcem na sąsiednią grupę,
która klęczała, śmiejąc się i śpiewające pod
wodospadem, i mówił: "Ten wodospad nie może pochodzić od
Boga, ponieważ ich doktryna jest w pewnych miejscach
błędna". Lecz Pan przypomniał mi o tym, że
powiedział, że to ludzie o czystych sercach będą
oglądać Boga, nie mówił nic o czystych doktrynach (Mt 5:8). Pan
niczego nie mówił o tym, że po doktrynach będą poznawani,
lecz po owocach (Mt 7:20), powiedział też, że znakiem
prawdziwego uczniostwa nie jest doskonała doktryna, lecz
miłość wzajemna (J 13:35). To, że jakaś
cześć doktryn jest błędna w jakichś drugorzędnych
sprawach, nie znaczy, że Bóg nie wyleje swojego Ducha na nich, gdy
się upokorzą i zaczną "pragnąć
sprawiedliwości" (Mt 5:6). Niektóre z cegieł tej tamy miały
napis: "napompowany poznaniem", "doktrynalna pycha" i
"denominacyjna lojalność, która przewyższa
miłość do całego ciała".
W miarę upływu czasu coraz więcej ludzi ze
stojących grup klękało i płakało, wyznając swoje
grzechy i pokutując. Cegły wybuchały jak ziarna kukurydzy i
coraz więcej wody wylewało się z wielkim hukiem, aż
cała scena stała się podobna do Wodospadu Niagara (tylko
znacznie większych rozmiarów). Klęczący wznosili swoje
ręce, śmiali się, śpiewali i modlili się, a woda
zamieniała się w wielką rzekę, która dopływała do
wielu suchych miejsc na ziemi. Ostatecznie był to tak silny prąd,
że klęczący zostali zmyci przez ten strumień, radując
się i śpiewając pieśni swemu Bogu.
W końcu rzeka przestała płynąć, a
zbiornik opróżnił się. Ci, którzy ciągle stali
spoglądali po sobie z zadowoleniem. Cegły z ich nazwiskami nadal
były na swoich miejscach, utrzymywane w powietrzu przez ludzką
pychę. Wtedy, nagle, bez najmniejszego ostrzeżenia pozostałe
cegły zaczęły spadać. Te które miały na sobie to samo
nazwisko zbliżały się do siebie po drodze. Stojący na dole
z przerażeniem obserwowali jak stosy cegieł ze śmiertelną
precyzją najpierw powalały ich na ziemię, potem zabijały
miażdżąc tak, że po chwili widać było tylko kupy
cegieł. Przypomniały mi się słowa Jezusa: "Każdy
kto się wywyższa, będzie poniżony, a każdy kto
się uniży będzie wywyższony" (Łk 18:14). Kim
jesteś?